Łezka w oku się kręci, gdy przypomnę swoje dawne kilkunastogodzinne seanse z grami komputerowymi. Czy to zręcznościowe, czy platformowe, sportowe i inne, wszystkie one zmuszały komputer marki Amiga do bezustannego wysiłku. No cóż... Osiągniecie sukcesu to nie bułka z masłem. Wymaga zaangażowania, wytrwałości i czasami ofiar. Idąc ostatnio przez Górzyskowo, przeżyłem swoiste déjà vu. Próba przejścia między budynkami, od ul. Szubińskiej...
Całe moje dotychczasowe życie „malarza tapeciarza” jak mówią moi przyjaciele, od prawie 20 lat nierozerwalnie związane jest z ulicą Gdańską. W pamięci mej widzę saturator pod Pedetem, księgarnię "Współczesną", neony, męskie wyjścia z tatą na seanse do kina „Bałtyk”. Ślinka cieknie na samą myśl parówek po amerykańsku, serwowanych przez bar ABC, stojący kiedyś obok muzeum „Wyczóła”. Nieskromnie powiem, że znam jedną...